Wczorajszym popołudnio-wieczorem brałem (czynny!) udział w TUBIE 03. TUBA to cykliczne spotkania ludzi, którzy zawodowo, lub z pasji, zajmują się internetem.
Dziś od rana ludzie pytają mnie „I jak było?”. A ja od rana odpowiadam im, że fajnie. Ale to, że było fajnie nie oznacza, że nie czuję niedosytu. Bo czuję. I to ogromny. Lait motive’m wczorajszej TUBY było zarabianie na blogach. A tymczasem w toku dyskusji blogerów, ludzi z domów mediowych, PRowców i innych (grubo ponad 70 osób! – GRATULACJE) obecnych wczoraj w ursynowskim Multikinie okazało się, że chyba nie za bardzo wiemy dlaczego reklama na blogach ma się sprzedawać.
Spotkanie zdominowane było przez prezentacje ludzi związanych z reklamą i jej blogową odmianą. No właśnie. „ODMIANĄ” jest tu kluczowym słowem. Bo jak zauważył kolega (nie pamiętam imienia – przepraszam) z domu mediowego MindShare, reklama na blogach, o której wczoraj rozmawialiśmy, niczym nie różni się od reklamy w serwisach i portalach. Rozmawialiśmy o displayach, o ilości kliknięć itd. Rozmawialiśmy o reklamie dnia wczorajszego w mediach jutra.
Nikt wczoraj nie pokusił się o użycie słowa „buzz”. Nikt nie pokusił się o nadanie blogom miejsca w media mixie i komunikacji zintegrowanej firm. Nie mówiliśmy o blogger relations. Również dlatego, że prezentacja (a może prowokacja?:) Norberta Kilena z OnBoard’u sklasyfikowała bloggerów jako ludzi niegodnych zainteresowania PRowców i brand managerów (tak naprawdę do tej pory nie wiem dlaczego są niegodni, bo wydawało mi się że cała argumentacja pana Kilena została zrównana z ziemią).
Wiele się za to mówiło o tym, że firmy oferujące reklamę na blogach edukują domy mediowe. Moim zdaniem zupełnie nie tędy droga (dałem zresztą temu wyraz podczas panelu dyskusyjnego). Po co edukować domy mediowe na temat reklamy na blogach, skoro te domy największą korzyść i tak mają z kupowania miejsc reklamowych w TV i na portalach? Kto zrezygnuje z pewnej i, bądź co bądź dużej kasy, żeby przekonać klienta do czegoś nowego. Do czegoś, do czego wiadomo, że klient ma awersję? Bo przecież blogger to człowiek nieprzewidywalny. Nie mówiąc już o tym co się dzieje w komentarzach na jego blogu – totalna dzicz.
Panowie z yellowgreen przekonywali też, że droga do umysłów brand managerów wiedzie przez agencje PR. Temat o tyle ciekawy co surrealistyczny. Bo przecież nastawienie większości agencji PR do bloggerów i blogów jest mniej więcej takie jak widzieliśmy w prezentacji wspomnianego Norberta Kilena. Starał się on porównywać opiniotwórczość blogów z opiniotwórczością mediów tradycyjnych zestawiając liczbę cytowań mediów tradycyjnych w innych mediach tradycyjnych z liczbą cytowań blogów w tychże mediach.
Bardzo wiele myśli kołacze mi się w głowie po wczorajszej TUBIE. Mam dzięki niej więcej argumentów do tego aby przekonywać naszych obecnych i przyszłych klientów do inwestowania w komunikację w blogosferze i w social media. Co więcej – wiem też jakich argumentów nie używać.
Podsumowując, myślę że warto przytoczyć cytat Macieja Budzicha z początku TUBY 03 (jeśli będzie nieprecyzyjny, również przepraszam:): „Dziś nie będziemy mówić o tym, że blogi to już nie są blogaski nastolatek. Nie będziemy mówić, że są fajne bo to wszyscy wiedzą. Dziś pójdziemy o krok dalej – porozmawiamy o zarabianiu na blogach!”.
Wczorajsza dyskusja pokazała, że faktycznie nie musimy mówić, że blogi są fajne. Większość ludzi już wie, że nie są domeną nastolatków. Ale wątki przewijające się podczas panelu na TUBIE 03 pokazały, też że musimy mówić JAK blogi mogą przysłużyć w budowaniu brandów produktowych i korporacyjnych! Tylko wtedy inwestycja w uwzględnienie blogów w komunikacji firm będzie racjonalna.
Na gorąco o Tubie3 to mogę powiedzieć kilka ciekawych rzeczy – na początek to, że wygrałem fajną prenumeratę ![]()
A idąc dalej:
Większość wątków koncentrowała się na tym co blogi mogą zrobić dla Nas (czyli ile na nich możemy zarobić). Może warto odwrócić to stwierdzenie i spytać co my możemy zrobić dla blogów. Jak sprawić by był bardziej wiarygodne? Jak je promować? Jak sprawić by faktycznie był opiniotwórcze i cytowane?
A idąc jeszcze dalej, to napiszę później.
@ Spogorzelski
Stachu – ja też wygrałem – zaproszenie na premierę filmu! Ale Ty z losowania, a ja za aktywność:)
Tez jestem nieco rozczarowany Tuba. Moze troszke zle zostal ujety temat – moze nie powinnismy rozmawiac o zarabianiu na blogach, ale o roli blogow w komunikacji firm?
Dlatego zabraklo szerszego odniesienia do blogger relations, do wspoldzialania z blogerami.
I wcale jeszcze nie wiemy jak te fajne blogi ugryzc, jak pokazac, ze juz powoli nadchodzi ich czas, nie jako glownego skladnika w mediamiksie, ale fajnego, ciekawego uzupelnienia do generowania buzzu. Ale zeby tak sie stalo, blogosfera wciaz musi sie rozwijac – na razie genialnie nie jest i boje sie, ze jakies wieksze wejscie kogos w blogi moze nie tyle pokazac, jaki to fajny kanal komunikacji – co skonczyc sie mniejsza lub wieksza katastrofa
Panie Macieju,
Na mediafun znalazłem link do Pana postu. Przeczytałem w nim m.in., że: moja prezentacja „sklasyfikowała bloggerów jako ludzi niegodnych zainteresowania PRowców”. Nieprawda! Takie spłaszczenie moich opinii jest zupełnie nieuprawnione. Jako PR-owiec powinien Pan być też wrażliwy na niuanse językowe. „Niegodnych”?! Bardzo świadomie wybrałem temat swojego wystąpienia mając nadzieję na dyskusję, choć miałem pewne obawy – potwierdza Pan, że były w pełni uzasadnione. Napisanie potem raz jeszcze „tak naprawdę do tej pory nie wiem dlaczego są niegodni” jest już naprawdę nie fair. Wkładanie czegoś takiego w moje usta jest nie w porządku choćby ze względu na to, że mój udział w TUBIE przeczy tej tezie, prawda?
Pozdrowienia
@ Łukasz Denejko
AMEN.
To tyczy się tego co napisałeś:) O dokładnie o to samo chodziło mi w poście. Ja wiem, że są spotkania na których porusza się tematykę roli blogów w komunikacji i ich miejsca w media mixie. Ale wciąż ich jest za mało. I TUBA 03 powinna przytulić ten temat, a nie tylko się o niego otrzeć. Trzeba jednak przyznać, że frekwencja dopisała i ogólnie było bardzo sympatycznie. Bez miziania:)
Mamy więc chyba pomysł na kolejną Tubę ? Maciej Budzich zapowiadał zdaje się na 2 lutego ? To zaproponujmy temat, gdzie blogi pokażą się jako kanał holistycznej komunikacji marek – a nie tylko reklamy.
Może podczas spotkania uda nam się pokazać także trochę statystyk, które przekonają nawet Pana Norberta. Choć po dłuższej refleksji stwierdzam, że podany wczoraj przykład 7% konsumentów, którzy przyznali się do zmiany opinii o produkcie pod wpływem blogów, jest już baaardzo znaczący!
@ Norbert Kilen
Panie Norbercie,
Pana prezentacja była bardzo kontrowersyjna i jako PRowiec zakładam, że dobrze Pan o tym wie. Inaczej nie byłoby żadnych obaw prawda? Dlatego też zakładam, że liczył się Pan z różnymi głosami – również z głosami krytyki.
Wiedział Pan też na co może się Pan narazić mówiąc kilkudziesięciu bloggerom na sali, że bloggerzy są generalnie rzecz biorąc, niewiarygodni, vel mniej wiarygodni i poważni niż media tradycyjne.
Przypisywanie bloggerom (uogólniając!) braku wiarygodności i opiniotwórczości jest nie fair przy tak wątłych argumentach jak te przytoczone wczoraj. Dlatego z otwartą przyłbicą zdobyłem się na polemikę. Moim zdaniem PRowcy powinni docenić to, że blogi są materializacją niedoścignionego ideału komunikacji: czyli komunikacji dwustronnej, symetrycznej bezpośrednio z odbiorcą.
Uważam blogi i social media za ogromną szansę dla całej branży PR i w ogóle dla komunikacji firm i brandów. Dlatego właśnie jestem zdania, że powinniśmy (PRowcy) z optymizmem patrzeć na blogi, a nie stawiać się z bloggerami po przeciwnej stronie barykady. Jeszcze raz powtarzam: nie zgadzam się z tezami Pana prezentacji, w której zakwalifikował Pan (mocno generalizując) bloggerów jako ludzi mniej opiniotwórczych, mniej wiarygodnych i o mniejszym autorytecie niż dziennikarze. A z Pana wypowiedzi wyciągnąłem wniosek, że konsultanci PR powinni się skupić na robieniu media relations, a nie „dłubaniu” w blogach bo jest to po prostu skuteczniejsze (o ile dobrze pamiętam, podał Pan w tym miejscu przykład sprzedawania masła).
Bardzo chętnie porozmawiam z Panem o wiarygodności blogów, bloggerów i social media przy okazji następnego spotkania. Bo ja wierzę w to, że nie tylko przytoczone przez Pana „masło” można sprzedawać prowadząc komunikację w social media. I mam na to całkiem sporo mocnych argumentów.
Pozdrawiam,
Maciej
Panie Macieju,
Ma Pan oczywiście rację, kontrowersja była zamierzona. Po prostu uznałem, że przyjście PR-owca na Tubę i mówienie jacy blogerzy są dla nas ważni nie wnosiłoby niczego nowego i byłoby nudne (dla PR-owców i dla blogerów). Chętnie podyskutuję o roli Internetu, ale nie dam się ubrać w buty kogoś kto mówi, że blogerzy są czegokolwiek „niegodni”! Litości!!! Przecież to nieprawda! A swoją drogą jestem ciekaw Pana argumentów dot. skuteczności blogów w działaniach dla masła:)))
Do zobaczenia,
Norbert
Może nie mało, ale temat równie wdzięczny damska bielizna… ![]()
Blog http://stanikomania.blox.pl/html jest jednym z najchętniej odwiedzanych blogów w Polsce. Czy jest w lepszy kanał komunikacji dowolnej marki bieliźniarskiej niż Stanikomania? Śmiem wątpić – wliczając TV, prasę i inne.
@ Spogorzelski
Stachu – Staniki to bardziej „sexy” temat niż masło:)
@ Norbert Kilen
Faktycznie prezentacja, w której byłoby za dużo miziania się z bloggerami byłaby nudna:)
A na kolejną wymianę argumentów jestem gotowy. Mam nadzieję, że podczas następnej TUBY będzie jakiś panel o blogger relations:)
Co do promowania masła – już mam kilka pomysłów. W nocy na nie wpadłem bo cały czas mi po głowie chodził ten przykład:)
Pozdrawiam,
Maciej
A to mój komentarz do dyskusji na Tubie03: http://blomedia.pl/2008/10/28/niezle-kino-na-glownej-stronie-onetu-czyli-jak-to-jest-z-wplywem-blogera-na-rzeczywistosc-komentarz-po-warszawskiej-tubie03
@mmakuszewski: Jeżeli dobrze kojarzę Ciebie tutaj z osobą z RSCG z Tuby, to muszę pogratulować bardzo trzeźwych wypowiedzi w trakcie imprezy.
A co do samej dyskusji o reklamie na blogach: mam wrażenie, że definitywnie psują ją ludzie z ogniw (wannabe-) pośredniczących pomiędzy blogerem a producentem marki. Dlaczego? Blogerom i producentom na reklamie na blogu specjalnie nie zależy – bloger przeżyje, producent i tak rdzeń działań marketingowych opiera na mediach tradycyjnych. Natomiast dla domów mediowych, agencji PR a w szczególności dla tworów blogvertisingowych reklama na blogach to jest sprawa być albo nie być, bo na braku ruchu w tym segmencie rynku to oni najbardziej tracą. A że nierzadko ani nie mają pojęcia o prowadzeniu bloga (o czym mają pojęcie blogerzy), ani nie są przekonani do sensowności reklamy na blogach (do czego są dość często przekonani właściciele małych marek, którzy komunikacje marketingową via blogosfera robią in house), dyskusja sprwadza się do „noo, bo te agencje reklamowe to trudno przekonać, one nie wierzą w blogi…”
Ja dzięki swojemu blogowi, który działa dopiero 7 miesięcy, otrzymuję regularnie propozycje współpracy od ludzi związanych z branżą bielizny. Wyobrażam sobie, że gdyby takie propozycje szły od ludzi z agencji „PiaR na blogach”, to skończyłoby się jak z mrożonkami i innym blogiem o bieliźnie (wspomnianym zresztą przez panów z YellowGreen). Czyli nijak i niesmakiem u blogera.
@Norbert Kilen: Pańska prezentacja była nie tyle kontrowersyjna, ile momentami po prostu zabawna. Np. slajd, z którego miało wynikać, że blogi nie są opiniotwórcze, bo „tylko kilka procent respondentów na pytanie «Co wydarzyło ci się po przeczytaniu bloga?» odparło «zmieniłem opinię». Opinię na temat czego? Świata? Żony? Smaku Coca-Coli? A pozostałym iluś procentom co się zdarzyło? Piesł wpadł pod samochód? Spadli z krzesła?
Prezentowanie takich wycinko-urywków z badań, bez kontekstu w postaci innych udzielanych odpowiedzi, świadczy IMO o tym, że z jakiegoś irracjonalnego założenia chciał Pan deprecjonować rolę blogów w komunikacji marketingowej. No bo trudno nazwać taki urywek z badań racjonalną przesłanką dla tezy, że blogi nie są opiniotwórcze.
Jeszcze to masło na blogach… gdybym miała zrobić kampanię wizerunkową masła, takiego, co to w spotach zawsze występuje w towarzystwie chrupiącego chlebka i zadowolonej z zycia rodzinki, to bym wyłowiła 20 najpopularniejszych blogów z portalu smyki.pl i 20 najpopularniejszym blogerkom rozdałabym po jednej kostce masła do przetestowania. Każda notka na smykach.pl ma średnio 7 komentarzy, licząc pesymistycznie, że czytelników jest tylko 20 razy więcej niż komentujących, mamy 140 czytelników na notkę, razy 20 blogów – to daje 2800 matek czytających bezpośrednią recenzję masła, z całą otoczką beletrystyczną… Mało, ale za cenę 20 kostek masła – całkiem IMO dużo.
By Julia Krysztofiak-Szopa on Oct 29, 2008 | Edit
@mmakuszewski: Jeżeli dobrze kojarzę Ciebie tutaj z osobą z RSCG z Tuby, to muszę pogratulować bardzo trzeźwych wypowiedzi w trakcie imprezy.
Pani Julio! Z RSCG były dwie osoby ! I obie bardzo trzeźwo się wypowiadały!
@ Julia Krysztofiak-Szopa
Dzięki za ciepłe słowa i bogaty komentarz:)
W sprawie przysłowiowego „masła” dodam tylko, że mam bardzo ciekawy case tego jak komunikacja marki w blogosferze potrafi wpłynąć na decyzje zakupowe ludzi, którzy z tej blogosfery nie korzystają. Potrzymam to trochę w tajemnicy bo na następnym spotkaniu dot. blogów będzie dzięki temu case’owi jeszcze ciekawiej:)
dzięki panowie i panie za interesującą dyskusję i oczywiście obecność na TUBIE03, siedzę chwilowo cicho, bo przed nami (ja i artegence) jeszcze TUBA w Poznaniu…i dopiero po niej mam nadzieję opisać trochę więcej swoich wniosków. Video i „kontrowersyjne” wystąpienie Norberta Kilena również będzie później dostępne.
@spogorzelski: nie wątpię, że obie się trzeźwo wypowiadały, ale głos Macieja, jedna z pierwszych wypowiedzi, wyjątkowo dobrze zapamiętałam.
@mmakuszewski: przypadkowo (lub celowo) trzepnięte macie tu eskejpowanie html-a, przez co w moim komentarzu zeżarło treść między znaczkami « i ». Czy mógłbyś to wyedytować, żeby sensowniej wyglądało? Miało być: „na pytanie «Co wydarzyło ci się po przeczytaniu bloga?» odparło «zmieniłem opinię»” Z góry dzięki.
@ Julia
Zmieniłem:) I jeszcze raz dzięki:)
Hm, widzę, że kejs „moich” mrożonek zatoczył szerokie kręgi
Mogę się jedynie domyślać, co zostało na ten temat powiedziane na Tubie (o tym, że takowa impreza ma się odbyć, dowiedziałam się zresztą od Julii, którą, korzystając z okazji, pozdrawiam) – nie wiem, czy kogoś tu zainteresuje pewien szczegół dotyczący jakości kontaktu między, hm, Yellowgreenem? (o tym, że to był Yellowgreen, dowiaduję się pośrednio) a mną, czyli autorką bloga „Stanikomania” – ale i tak się nim podzielę. Odbyło się to z grubsza następująco: dostałam maila od osoby podpisującej się, powiedzmy, Iks Ygrekowski, z prośbą o podanie statystyk bloga i pytaniem, „ile mniej więcej chciałabym zarobić na reklamie”. Ze swoich statystyk oraz oczekiwań finansowych (Huh? Co reklamować? Jak reklamować? Ile czasu reklamować?) miałam zwierzyć się szybko-szybko, bo tajemniczy klient czeka i trzeba mu coś odpisać. Pal sześć statystyki, mogę się chwalić, ale gdy już ktoś pyta mnie o oczekiwania finansowe, oczekuję, że zdradzi nieco więcej szczegółów – choćby nazwę firmy, którą reprezentuje, jak wszyscy, z którymi zdarza mi się korespondować w sprawach zawodowych czy biznesowych. Skoro nie publikuję w blogu cennika – należałoby przypuszczać, że nie podam go również każdemu, kto do mnie mailnie. Poza tym, oczywiście, temat mrożonek wzbudził sporą wesołość w gronie moich wiernych czytelniczek, z którymi nie omieszkałam podzielić się tą historią. Do tej pory nie mogę pozbyć się obrazu sinych modelek w samej bieliźnie pozujących w chłodni pełnej brukselki… Żółto-zielonej, oczywiście. Pozdrawiam serdecznie, również pana Iksa Ygrekowskiego
By nie dublować wpisów, link do moich 0,03 PLN pod wpisem Hazana na Antyweb:
http://antyweb.pl/tuba-czyli-z-tym-zarabianiem-na-blogach-jeszcze-nie-tak-rozowo/#comments
To chyba nie jest kwestia dojrzałosci-niedojrzałości rynku/uczestników/klientów etc, ale znalezienia odpowiedniego kontekstu i efektywnej dzwigni do działań w marketing mix. Sa już case’y, osoby które potrafią to robić. Tylko trzeba wyjść poza mantrę: display lub „opiniotwórczość blogów”.
Dla mnie blogi są miejscem na których dzieje się masa rzeczy wartościowych. Dlatego staram się wykorzystywać siłę blogów w postaci interakcji jaka powstaje na nich.
Muszę powiedzieć, że udaje się to osiągnąć:) Zaangażowanie jakie można uzyskać jest wspaniałą nagrodą za docenienie blogów jako wartościowego medium komunikacji. Tylko warto pomyśleć i wspólnie z blogerami zrobić taką akcję, która będzie dla nich, oraz dla ich czytelników atrakcyjna. Która w rezultacie wywoła zaangażowanie i komunikację nie tylko do nich ale również od nich:)
Precyzja wysławiania się jest domeną dobrej komunikacji. W prezentacjach nie ma miejsca na niuanse językowe, bo to nie jest literatura. Ich celem jest przekazanie głównych mysli w sposób przystępny dla słuchowców i wzrokowców. Kto się wsłuchuje w nianse? Stąd pewnie nieporozumienie.
~~~~~~
Przyszłość komunikacji w internecie należy do blogów, więc czy agencje PR czy domy mediowe, które szybciej zaoferują ciekawe rozwiązania blogerom, będą najlepiej przygotowane.