Od wczoraj można się podpisać pod Listem Otwartym w sprawie deprecjonowania terminu public relations. Można. Doceniam działania ZFPR na rzecz promocji naszej branży i zawodu public relations. Jednak trudno w moim przekonaniu oczekiwać zmian zachowań szeroko pojętej opinii publicznej jedynie w wyniku aktu sprzeciwu. List Otwarty traktuję jako ważną inicjatywę wzniecającą dyskusję na temat naszej profesji – standardów, roli, znaczenia, doświadczeń, case`ów, ludzi, etyki, etc. Złożenie podpisu to minimum wysiłku. Postarajmy się zrobić więcej na rzecz postrzegania PR swoją postawą i zachowaniem, na co dzień.
ps. I nie obrażajmy się za szybko – w dzisiejszych czasach brak dystansu do siebie jest szkodliwy dla zdrowia.
W dzisiejszych czasach to można było zacząć od założenia konta na Twitterze i zbierania followersów:)
Epistolografia jest passe.
Tak tylko na luźno rzucam.
Sytuacja wymagała zajęcia jasnego stanowiska przez szeroko pojęte „środowisko”. Dlatego uważam, że idea i jej wykonanie są dobre, choć nieco spóźnione. Lepiej późno niż wcale. Nic jednak nie będzie lepszym remedium niż przestrzeganie jasnych i spisanych (choćby w Kodeksie) zasad na co dzień. Jest to działanie długofalowe, które wymaga systematyczności, a przede wszystkim konsekwencji. Mów, ale i działaj, jak chcieli Rzymianie
Dzisiejszy Press skomentował List Otwarty dwoma krótkimi zdaniami ![]()
Moim zdaniem: więcej pracy u podstaw i wdrożenia (prawdziwego, nie tylko na papierze) dobrych praktyk w branży to najpewniejsza droga do poprawy wizerunku PR.
Zgodnie z zasadą „Rób dobrze, a potem o tym mów”.
Po przeczytaniu „Listu otwartego” chce się powiedzieć: Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja wewn. i zewn.
@ Waldek Gojtowski
Można list potraktować jako zajęcie stanowiska, ale ja się zgodzę z Kasią, że list sam w sobie niewiele zmienia. Jest to wstęp do dyskusji i tyle (na moje oko to trochę za mało). A czy ta dyskusja się dalej potoczy to zobaczymy.
Duskusja się toczy i nie przekonuje mnie używany w niej argument, że list „już podpisało xxx osób”… Nie zgadzam się też z Presserwisem, że coś złego jest w reklamie branży PR – wystarczy sięgnąć po zachodnie periodyki branżowe, aby się przekonać, jak wiele jest reklam agencji PR. Wszyscy kochają drogi na skróty, a w komunikacji chodzi o coś wiecej…
@ mmakuszewski, all
Wstęp – zgadzam się. Dyskusja może i się potoczy, ale… debata sobie, a życie sobie. Oczywiście, nie mam zamiaru siać defetyzmu, liczę, że tym razem będzie inaczej! PS Z ciekawości zrobiłem własny monitoring prasowych zniekształceń terminu PR w ostatnich dwóch tygodniach. Sytuacja osiągnęła ekstremum na jedynce GW w poprzedni czwartek, gdzie prezydenci miast walczących o prawo organizacji meczów EURO 2012 przekrzykiwali się zwrotem „czarny PR”. W samym artykule (notabene otwierającym numer) padło ono 3 razy. W takich momentach potrzebne jest zajęcie stanowiska i to natychmiastowo. Formę pozostawiam pod rozwagę, choć możemy zastanawiać się nad zasięgiem i skutecznością listu otwartego w dzisiejszych czasach – nawet jeśli tworzy się domenę www na potrzeby jego publikacji. W tej chwili widzę na stronie 844 podpisy. Ciekawe, kto „usłyszy krzyk” branży, parafrazując Macieja Drygasa. Jeszcze raz powtórzę – liczę na to, że nie sama branża.
Z życzeniami udanego weekendu,
Waldek
@mmakuszewski – nie ma szans
Gdy rzuciłem na liście InternetPR, jakiś miesiąc temu propozycję założenia taga #listpr na Twitterze, Blipie i Flakerze – to zgłosiły się do mnie tam, w krótkim czasie, dwie osoby
Na 3500? listowiczów.
Co do listu,
Sam list spłynął po mnie jak woda po kaczce. Zero reakcji
Dlaczego? A ilu klientom w trudnej sytuacji kryzysowej dobra agencja PR zaproponuje tylko napisanie listu otwartego?
Gdyby szła za tym większa strategia działań antykryzysowych – w dodatku zaprezentowana publicznie – tak, aby pokazać na czym polega PR, a wszystkie następne kroki, byłyby realizowane przy otwartej przyłbicy, z odpowiednim nagłośnieniem – to wtedy taki list miałby sens.
Jako początek pracy u podstaw. Zaplanowanej na jakieś dwa do trzech lat
To jest jednak niemożliwe.
Dlaczego?
Bo akcja, taka jak ta zaproponowana przeze mnie wyżej – wymaga czasu i pieniędzy.
Bo z doskoku to można w piłkę zagrać z kolegami.
Tutaj trzeba ustalić cele działań, wybrać wykonawcę, strategię, plan operacyjny i nadzorujących (!!!
), stworzyć budżet wraz ze wskazaniem źródeł finansowania (składki? od kogo? po ile? i dlaczego tak dużo
) i ustalić 1000 innych rzeczy, na które w codziennej „bieżączce” – nikt nie będzie miał czasu.
Aż do momentu, gdy zawód PR-owiec będzie się lokował pod względem szacunku gdzieś koło polityka.
Z ustawą jak u lobbystów.
A wtedy będzie już za późno.
pozdrawiam serdecznie
Kamil
@ Kamil Niemira
No niestety mikrobloggerów wśród PRowców jest jak na lekarstwo. Myślę, że nasza trójka w ER Sensors (Katarzyna Przewuska, Piotr Biernacki i moja skromna osoba) to co najmniej kilkadziesiąt procent ogółu mikrobloggerów wśród polskich PRowców:)
Miejmy nadzieję, że to się szybko zmieni.
Długofalowa kampania – pewnie, że tak. Praca u podstaw – jak najbardziej. Ale to wszystko wymaga czasu i pieniędzy przede wszystkim.
A więc stawiając się (dla dobra dyskusji) w roli adwokata diabła – dlaczego płacić za naprawę wizerunku branży mają Ci, którzy nie przyczyniali się do jego zepsucia?
No bo przecież jest wielu doskonałych, uczciwych PRowców w Polsce, którzy swoimi DZIAŁANIAMI bronią dobrego imienia tego zawodu. Czemu oni mają się dokładać do ew. kampanii na rzecz naprawy czegoś czego nie zepsuli?
(to taka luźna dywagacja i trochę kij w mrowisko – nie mam tu na myśli nikogo konkretnego:)
@mmakuszewski Ja bym odwołał się do fundamentów. Zgodnie ze stara PR’owska zasada… transparentność i szczerość intencji dzieki narzędziom web 2.0 + edukacja rynku, klientów. To napewno poprawiłoby obraz rynku PR w Polsce
Dlaczego naprawiać obraz rynku? Bo to takze wasz biznes.
@ Kamil Niemira – może osoba z InternetPR powinna pojawić się na Blipie i zbudować społeczność wokół kanału – jedni będą czytać listę, inni mikroblog (a może lista zniknie); dla mnie osobiście lista jest nieczytelna. W końcu Kongres w Rzeszowie pokazał, że blipujących PRowców trochę jest
)
@ Maciek liderzy zawsze płacą, alternatywnie tracą najwięcej
@ Maciek liderzy zawsze płacą
alternatywnie najwięcej tracą
@ Jacek Gadzinowski
Transparentność i szczerość intencji:) Taaak.
Nie kojarzę czy dotarłeś na konferencję o marketingu szemranym bo nie mieliśmy okazji się poznać, ale właśnie o tym tam mówiłem (między innymi). Mówiłem też o jajach, ale that’s besides the point:P
Web 2.0 bym w to szczególnie nie mieszał (można, a wręcz trzeba być transparentnym, szczerym i prowadzić dialog bez Web 2.0 – ale oczywiście internet wiele ułatwia). Aczkolwiek jest to przestrzeń, w której wszelkie machloje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wychodzą na jaw:)
Jeśli zawsze mówisz prawdę, wtedy nigdy nie musisz o niczym pamiętać
Kłamstwo ma krótkie nogi