Tagi

13 maja, 2009, 10:43

Generacja Y to stan umysłu

Dwa dni temu byłem na seminarium na temat Employer Brandingu organizowanym przez firmę Universum.  Byli prelegenci z Google, Ery i dwie osoby od samego organizatora. Najlepsze wrażenie zrobiła pani z Ery (tak, tak – wcale nie Google), która odsłoniła ogromną część warsztatu Employer Brandingowego stosowanego tam w praktyce. Google w zasadzie niczym nie zaskoczył – wszyscy znają ich filozofię podejścia do pracowników i wiedzą, jak fajnie się pracuje w ich wypasionych biurach.

Natomiast bardzo kontrowersyjne wydały mi się obie prezentacje osób z Universum. W obu słowa ‘Generacja Y‘ oraz ‘Millenials’ padały prawie przy każdym slajdzie (a tych slajdów nie było mało). Im częściej powtarzano mi, że ‘Millenials’ to młodzi ludzie, przed 30tką, studenci itd. tym więcej znajdowałem argumentów na to, że jest to po prostu wierutna bzdura.

W Polsce są setki tysięcy ludzi, którzy urodzili się po 1979 roku (dolna granica Gen Y wg. większości źródeł), a w życiu nie powiedzieliby o sobie, że należą do Generacji Y. I odwrotnie – jest sporo osób, które urodziły się na długo przed tą magiczną granicą i mentalnie spełniają wszystkie warunki aby mianować się członkami ‘Generacji Y’.

Bo o co tak naprawdę chodzi z tym pokoleniem? W Employer Branding definiuje się ‘Millenialsów’ jako ludzi o wysokich wymaganiach w stosunku do pracy i pracodawcy. Praca musi stanowić dla nich pasję i wyzwanie. To indywidualiści, którzy szukają ujścia swojej (najczęściej kreatywnej) energii. Mówi, się że pracodawcy ich nie lubią bo ‘igreki’ mają ogromne żądania finansowe i często zmieniają zatrudnienie. To tak w skrócie.

OK. Teraz niech mi ktoś powie, że osoby, które wychowywały się w małych i średnich miastach na przełomie tysiącleci, obserwujące jak ich rodzice nie mogą znaleźć pracy bo w kraju panowało 20% bezrobocie to typowi ‘Millenialsi’. Kiedy rodzice codziennie mówią Ci, że najważniejsze to mieć pracę i zarabiać na chleb – nieważne gdzie i jak – to raczej nie starasz się w życiu zawodowym łapać Boga za nogi…

Z drugiej strony, ci którzy żyli w większych miastach i mieli to szczęście, że ich rodzice w czasach PRLu zadbali o odpowiednią edukację dzięki czemu po 89tym nie musieli się martwić o to czy wystarczy im od pierwszego do pierwszego, muszą czuć się swobodniej na rynku pracy. Pewien wzorzec wynieśli z domu. I wiek nie ma tu żadnego znaczenia.

Oczywiście nie postuluję wykreślenia terminu ‘Generacja Y’ z Wikipedii, ani nie chcę lobbować za zmianą ram czasowych, które dotyczą tego pokolenia. Po prostu nie zgadzam się z tym, że ‘oto wchodzi na rynek pracy Generacja Y więc musimy się na nią mocno przygotować’. Przedstawiciele Generacji Y od dawna są na rynku pracy, bo ten termin to stan umysłu, a nie określenie wieku.

A Employer Branding nie ogranicza się do komunikacji z tylko jedną grupą docelową…

Podoba ci się ten post? Podaj go dalej!
  • email
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Flaker
  • Wykop

7 komentarzy do wpisu Generacja Y to stan umysłu

  • max 84

    czy ja wiem… myślę, że w pokoleniu Y chodzi chyba o jakiegoś rodzaju fundamentalną różnicę w podejściu do życia, która wynika z odmiennych warunków dorastania. Zgadzam się za to, że trudno stwierdzić czy przełoży się to w sposób masowy na rynek pracy.

    ps a biuro google w Polsce podobno wcale nie jest takie fajne :P

  • @ max 84

    No właśnie Max! Ale czy te warunki są KONIECZNIE i TYLKO determinowane wiekiem? Raczej nie.

    A co do Google w Polsce to w ogóle nie jest aż tak fajowo… Rozmawiałem z paroma osobami i niestety komunikacja marki pracodawcy delikatnie mówiąc nie za bardzo współgra z employee experience:P

  • Myślę, że nie o wielkość miasta tu chodzi, ale raczej o poczucie bezpieczeństwa – jeśli “masz dokąd wrócić” (przynajmniej na początku), to praca nie równa się wynagrodzenie. Sprowadzanie wszystkiego do rocznika faktycznie nie ma sensu, bo jest uogólnianiem zjawiska… Nie bez przyczyny w konteście M w USA pojawiają się rodzice; z jednej strony stojący na straży wyborów młodych ludzi, z drugiej strony zapewniający miękkie lądowanie w przypadku porażek (czyt. trafienia na “mało-pasjonującego pracodawcę). Czy jednak można być wiecznie Paris Hilton, która nie wie, kto płaci za jej zakupy? :) Obyśmy wszyscy mogli pracować z pasją !

  • Magda Majek

    Seminaria seminariami i rankingi rankingami a dopóki temat nie dotrze do zarządu mało istotne są rozważania środowiska HR o Employer Brandingu bo robi się z tego dyskusja akademicka

  • @ Magda Majek

    Dokładnie. Wszystkie firmy mówią, że ludzie są dla nich najważniejsi (no bo co mają mówić?), ale czy wszyscy wiedzą co to znaczy?:)

  • Zgadzam się, generacja Y to bardziej stan umysłu, wyniesiony z wychowania i środowiska którego się wyrosło. Jest wielu Y, którzy bardziej zachowują się jak X. Zwłaszcza, jeśli żyli/pracowali poza Warszawa i doświadczyli wejścia na rynek pracy w 2000-2003.

    Generalnie, najwiekszym wyzwaniem, jest pogodzenie mentalnosci i etyki pracy miedzy X i Y, z czym na pewno jest duże wyzwanie.

  • Zosia

    Z jednej strony jestem przeciwna próbom szufladkowania ale o wzroście oczekiwań młodych ludzi rozpoczynających swoje “kariery” słyszy się dziś dużo…szczególnie od menedżerów z pokolenia które musiało ostro się naharować żeby do czegoś dojść, bo czasy były takie, że trzeba było wszystkie szlaki przecierać. Z trzeciej strony pomysł pokolenia “Y” to trochę jakby zarzut wobec ludzi, którzy nie są pionierami, tylko że przecież to nie ich wina że się urodzili “na gotowe”.

Skomentuj

 

 

 

Można używać tych znaczników HTMLowych

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam Protection by WP-SpamFree