13 maja 2009 roku Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie podjął uchwałę zmieniającą zasady kwalifikowania akcji wybranych spółek do tzw. Listy Alertów. Będą nia nią trafiały nie tylko spółki w upadłości oraz groszowe, ale także inne, które cechuje niska płynność połączona z wysoką zmiennością kursu, a zarząd takiej spółki nie przedstawi programu naprawczego lub będzie go nieudolnie wdrażał.
Inwestorzy obserwujący nie tylko spółki z WIG20, ale interesujący się też mniejszymi spółkami potrafią wskazać co najmniej kilkanaście lub kilkadziesiąt spółek, których kurs potrafi w krótkim czasie wzrosnąć o kilkaset procent bez wyraźnych powodów. Tak, jak to miało miejsce wiosną 2009 roku w przypadku AD Drągowski SA:
![]()
![]()
Wzrost kursu o ponad 1400 procent w ciągu kilkunastu sesji, bez wyraźnych powodów fundamentalnych, to problem, którym zainteresowała się GPW i Komisja Nadzoru Finansowego. Efektem było zawieszenie notowań spółki na prawie miesiąc i podjęcie przez zarząd spółki programu naprawczego. KNF nie znalazła dowodów na manipulację kursem spółki, a odwieszone notowania nadal zachowywały się na początku maja nienaturalnie. Trudno, żeby było inaczej, skoro w wolnym obrocie było zaledwie od kilkudziesięciu do stukilkudziesięciu tysięcy akcji.
Tzw. „grzanki” są problemem KNF, GPW, samych zarządów spółek, a przede wszystkim inwestorów. O ile racjonalni inwestorzy indywidualni mają tylko jeden sposób radzenia sobie z nimi – omijać je szerokim łukiem, o tyle instytucje organizujące obrót i nadzorujące go mają do dyspozycji więcej narzędzi. Skoro działania ad hoc (jak zawieszenie obrotu na pewien czas) nie działają, zaczęto prace nad – mam taką nadzieję – rozwiązaniami systemowymi.
Pozdrawiam,
Piotr Biernacki