Media społecznościowe sprzyjają budowaniu własnej marki. Marki osobistej. Powstało na ten temat wiele prezentacji (np. You, the online brand). Coraz więcej słyszy się o rekrutacji za pośrednictwem social media (potwierdzamy, działa). Wczoraj znalazłam taki apel cenionego specjalisty – daje do myślenia. Ogólnie wszyscy sobie w miarę radzą z mikroblogami, mniej lub bardziej angażując się w tematy zawodowe. Jak powiedział Thomas Baekdal, aby prowadzić mikroblog trzeba mieć i pisać o pasji. Proste.
Mikroblogi znajdują się też w centrum zainteresowania firm. Konta zakładane są dla marek, dla firm, dla projektów specjalnych. I prowadzą je ludzie (niby oczywiste, ale zdarza się, że newsy zapodaje rss – czasem, jak ostatnio redaktorzy Wired, trzeba się z tego tłumaczyć i udowadniać, że jest się człowiekiem). Zazwyczaj pracownicy. I tu zaczynają się problemy. Nie tak dawno firma Habitat starała się promocyjnie zaistnieć na Twitterze, budując popularność swego serwisu na skojarzeniach (a dokładnie tagach) nawiązujących do sytuacji w Iranie. Advertisng Age wytknął niektórym grupom komunikacji marketingowej, że nie korzystają z Twittera jako kanału komunikacji (przy okazji bardzo przykry spinning można było obserwować też na Twitterze…). Osoba odpowiedzialna za komunikację w Euro RSCG Worldwide (tak, nas ten artykuł też dotknął), tłumacząc sytuację, powiedziała, że sieć zastanawia się nad strategią dla mikrobloga prowadzonego pod globalną marką korporacyjną. Ta wypowiedź wzbudziła kolejne dyskusje, a według mnie ta odpowiedź ma wielki sens. AdRants napisał, że aby myśleć o strategii, trzeba znać medium. OK, ale kto powiedział, że medium trzeba poznawać prowadząc kanał korporacyjny?
Zastosowań dla mikroblogowania, nazwijmy go, firmowego może być wiele:
- proste informowanie (z elementami zaangażowania w dialog – aby móc mówić o mikroblogowaniu)
- informowanie o promocjach (z elementami zaangażowania w dialog … j.w.)
- komunikacja rekrutacyjna (w tym zmiana wizerunku i promocja marki pracodawcy)
- komunikacja z inwestorami, etc etc etc
Czy zatem decydowanie o strategii wykorzystania tego kanału komunikacji naprawdę jest stwierdzeniem abstrakcyjnym? Nie.
Planowanie strategiczne mikroblogowania firmowego musi odpowiedzieć na pytanie / wyzwanie p.t. „kto ma mikroblog prowadzić”? I na jakich zasadach. Chcąc śledzić daną markę interesuje przecież nas ona, a niekoniecznie reprezentujący ją pracownicy (czytaj życie prywatne pracowników).
Dziś sytuacji, w których pod marką korporacyjną, a nie własnym nazwiskiem, komunikują się osoby, które wychodzą z roli i są po prostu sobą jest bardzo dużo. Czy to dobrze? Czasem tak, czasem nie – częściej nie. Dość dziwnie to wygląda, jeśli mikroblog ma np. promować weekendy w hotelu SPA, a prowadząca go osoba planuje online zdobywanie Himalajów (abstrakcyjny przykład, ale nie chcę być zbyt dosłowna). Są też i dobre przykłady. Podoba mi się mikroblog Coca-Coli Twitterze (Pepsi mniej aktywna, choć zaproszenie od Coca-Coli przyjęła).
![]()
Całkiem całkiem
radzi sobie Pati Trzyskarpetki (pomijając fascynację żeglarstwem, ale może tylko ja nie widze związku
), szczególnie wchodząc w bezpośrednią interakcję z konsumentem
.
(obawiam się screenshots z mediów społecznościowych, w tym przypadku dotyczy to mojego konta na Facebook`u i dyskusji z marką, więc sobie na to pozwalam)
Prowadzenie kanału komercyjnego wymaga spójności, spójności i jeszcze raz spójności, poza zaangażowaniem w interakcję i kreatywnością tam, gdzie na kreatywność możemy sobie pozwolić.
Standardy mikroblogowania na pewno dziś się kształtują. Skróty, tagi, oznaczenia dla języka wypowiedzi (na Twitterze bardzo popularne) – warto to obserwować, brać przykład i wdrażać zmiany. Serwisy społecznościowe dynamicznie się zmieniają, za tymi zmianami trzeba podążać, adaptować w działaniach komunikacyjnych. I o nich komunikować tym, co nas czytają – dla nich są przecież mikroblogi!
Jakiś czas temu moją uwagę zwrócił Newsweek na blipie http://newsweekpolska.blip.pl/ który pokazał, że są ludźmi a nie tylko suchymi linkami do artykułów
komunikacja działa.
Świetnie, czyli kolejny dobry przykład (i przy okazji dodaję do obserwowanych)
)