Coś z cyklu „przywiezione z wakacji”…i w zasadzie mogłoby być też w cyklu „bez komentarza”, ale powstrzymać się nie sposób.
Wenecja. Okolice Placu Św. Marka. Jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc w Europie. Kilka kroków od bizantyjskiej Bazyliki znajduje się jeden z najsłynniejszych mostów na starym kontynencie – Ponte dei Sospiri, czyli Most Westchnień (1602 r.). Tak nazwał go Mark Twain, zasugerowany uczuciem jakie musiało towarzyszyć więźniom, dla których miejsce to było ostatnią okazją do podziwiania piękna Wenecji przed wtrąceniem do lochów Pałacu Dożów.
Jednak tego sezonu, turyści przystając w tym miejscu mają okazję podziwiać coś zupełnie innego:
![]()
Sisley nie jest pierwszą marką, która postanowiła okrasić swoim wizerunkiem zabytkowe budynki europejskich stolic (wcześniej podobnie zrobił H&M na paryskim Palais de Justice). Odbiorcy od razu przychodzi też do głowy myśl, że firma wspiera tym samym renowację Pałacu, a renowacja to w Wenecji słowo klucz. Miasto, w którym można zobaczyć cały przekrój historii współczesnego świata, tonie. I mówi się o tym już od dość dawna. Pojawiły się też głosy na temat wpływu ocieplenia klimatycznego na proces „rozpuszczania się” weneckich murów w Adriatyku.Istnieje nawet gra internetowa o nazwie Save Venice , w której postacią w jaką wciela się gracz jest Rajendra K. Pachauri, przewodniczący Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu.
Wchodząc na stronę Sisley’a, nie znalazłam informacji na temat renowacji wyniszczonego erozją Pałacu Dożów. Hasłami przewodnimi kampanii lato 2009 są elementy pustynne (może to jakieś nawiązanie do osuszania?), surrealizm rodem z obrazów Dali’ego (tu już bardziej się zgodzę) i…niebo. Tak, niebo zdecydowanie. Mimo iż wizualnie sam plakat aż tak nie razi (kto nie lubi błękitnego nieba i smukłych ciał) no i widnieje nań nawiązująca acz dość „harlekinowa” metafora (tłum. „Niebo Westchnień”), to jednak zabrakło mi w nim pomysłu na pochylenie się nad starą Wenecją. Nie wiem, czegokolwiek – motywu maski? Bo i tak turysta nie spojrzy na ubrania i nie zarazi się wzniosłą ideą Dali’ego na pustyni – będzie widział tylko wielką pustkę…i logo.
Ech…
W Chorwacji z kolei w zadumę wprawił mnie billboard lokalnego producenta piwa…długo myślałam, nim pojęłam zamysł kreatywnych
![]()
Niestety, mi też ten wygląd mostu nie przypadł do gustu. Prawie pokrzyżował moje życiowe plany – miesiące przygotowań, setki stron przeczytanych przewodników i kilka tysięcy złotych wydatków, a w Wenecji SZOK!!! Ale zacznijmy od początku…
Jesteśmy z Kasią już 5 lat i doszedłem do wniosku, że już najwyższy czas pokazać „kobiecie mojego życia”, jak bardzo ją kocham i to, że chcę żeby została moją żoną. Przyszedł wiec czas na oświadczyny.
Usłyszałem historię, że jeśli ktoś wyzna miłość pod Mostem Westchnień w Wenecji to będzie to miłość na całe życie. Oczywiście sprytni Wenecjanie zrobili z tego interes i sposób zarabiania na zakochanych. Jednak postanowiłem, że tam właśnie się oświadczę – wszystko przez kanał Discovery i programy o podróżach.
Samolotem do Mediolanu – tam dwa dni szalonych zakupów., później 4 dni w Wenecji i oświadczyny na gondoli pod Mostem Westchnień, a na koniec wizyta w romantycznej Weronie i balkon Julii – tak w skrócie wyglądał plan.
I faktycznie wszystko szło po mojej myśli. Mediolan był super. Wenecja okazał się, o dziwo, prawie pusta i nieśmierdząca, a w pokoju hotelowym (nad łóżkiem) wisiało przepiękne zdjęcie Mostu Westchnień. Szok przyszedł podczas wizyty w Pałacu Dożów – okazało się, że cały budynek obudowany jest rusztowaniami, na których umieszczona jest reklama (widać nie tylko w Warszawie jest problem rusztowań reklamowych).
Niestety Most Westchnień jest częścią pałacu i jak widać na zdjęciach Zosi zostało go niewiele. Na rusztowaniu przeczytałem, że remont będzie trwał do 01.04.2011!!! Oczywiście nie mogłem i nie chciałem tyle czekać z oświadczynami. Wynająłem gondolę i oświadczyłem się pod widocznym skrawkiem mostu, tak jak pierwotnie planowałem. Na szczęście okazało się, że mojej Kasi wcale nie zależało na tym, żeby było widać cały most. Jednak ja i pewnie całe grono przyszłych narzeczonych, na firmę Sisley już nigdy nie spojrzy przychylnym okiem.
Aha, Kasia oczywiście powiedziała TAK!!!