Parę razy spotkałam się ostatnio z opinią, że dla branży public relations ważny jest „wolumen” (a musi to być dość ugruntowane przekonanie, bo także pojawia się w informacjach na stronie Kodeksu Współpracy z Blogerami z 2008 roku).
Można się zastanawiać, czy w mediach społecznościowych jest „wolumen”, czy go nie ma. Jedni powiedzą o 13 milionach aktywnych użytkowników Naszej-Klasy, inni o 100 milionowej społeczności Facebooka, jeszcze inni przytoczą badania na temat rosnącego zainteresowania mikroblogami w Polsce, czy liczby odwiedzających najpopularniejsze blogi.
Tylko czy „wolumen” jest najważniejszy? Istotą public relations była i jest komunikacja z liderami opinii. I choć Brian Solis przekonuje w swojej książce „Putting the Public Back in Public Relations”, że media społecznościowe ponownie dają PR możliwość rozmowy z „publicznością”, to w moim przekonaniu nadal najważniejsze będzie dotarcie do kluczowych osób, którzy mają zdolność zainteresowania swoimi poglądami i wyborami innych.
Liderzy opinii w mediach społecznościowych są i dla nich komunikacja powinna być prowadzona. I myślę tu zarówno o liderach znanych nam wcześniej (dziennikarze, politycy, celebrities), jak i nowych, stworzonych czy raczej odkrytych dzięki nowym kanałom komunikacji.
Rozważając o „wolumenie” i jego znaczeniu w public relations wraca mi przed oczy poniższy obraz:
![]()
Czy wymaga komentarza?
Oczywiście, że za opiniotwórczością idzie zasięg, ale sam zasięg nie wystarczy, aby skutecznie dotrzeć z informacją. Jeśli więc dziś ktoś mówi, że nie interesują go media społecznościowe ze względu na niszowość, to równie dobrze mógłby powiedzieć, że lekceważy najbardziej zaangażowanych i opiniotwórczych fanów jego marki. I jeszcze jedno. Media społecznościowe to ludzie, będący raz tu, raz tam – o takiej wielowymiarowości komunikacji też warto pamiętać.
Nie wszystko można zmierzyć i skwantyfikować. Sukces wielokrotnie rodzi się z przekonania i wiary, że wybrany kierunek działań jest słuszny.