Na co dzień dużo uwagi poświęca się relacjom pracownik – pracodawca – Facebook, co nie dziwi wobec takich komunikatów: „Szefa nie ma, pracownicy surfują”
. Ostatnio wpadły mi w oko artykuły poświęcone relacjom zgoła innym, na linii rodzic – dziecko – Facebook. Pani Liz Perle uważa, że rolą rodzica jest m.in. przypominanie, że każdy wpis w internecie jest jak „odcisk palca” i pozostanie w sieci na zawsze. Rozsądny rodzic może dać do zrozumienie, że są granice, których się nie przekracza
– a i może być zabawnie:
![]()
(a o tym, jak być rodzicem „poprawnym politycznie” przeczytacie na blogu Vicki Courtney)
I choć może wielu z nas dziś uczy własnych rodziców internetu, to za jakiś czas role się zmienią. Może dziś warto pomyśleć, co sobie później pomyślą nasze dzieci? I czy argument „ja w Twoim wieku” będzie wiarygodny
.
Wobec rosnącej popularności Facebooka w Polsce zastanawiam się, kiedy nasze społeczeństwo dotkną Facebookowe przygody. A obserwując, jak niektórzy próbują ogarnąć zarządzanie prywatnością, które często skutkuje pozbawianiem zaakceptowanych znajomych dostępu do informacji wcześniej publicznych
, myślę sobie, że na początek warto postawić na uczciwość i bycie w zgodzie z samym sobą. Jeśli będziemy się czuć komfortowo z naszą aktywnością Facebookową, to zarządzanie prywatnością nie będzie potrzebne; także później.
też dobre przykłady
)
Oprócz „ucziciwości i bycia w zgodzie z samym sobą” myślę, że by nie strzelić sobie samemu gola w social media, trzeba przestrzegać zasad savoir vivre tak jak w normalnym życiu pozainternetowym.
W internecie już nikt nie jest anonimowy.
Pewnie wszystko sprowadza się do wiarygodności. Tak skomplikowane, a tak proste…
tak…coś w tym jest…oprócz kwestii związanych z prywatnością jest jeszcze cały rozdział pt. ‘technicalities’ czyli dziecko jako źródło wiedzy – rodzic jako social media trainee
upojne odwrócenie ról, możliwe jedynie dzięki rozwojowi „zaawansowanych technologii” takich ja Facebook. o dzięki Ci dobra technologio!
Agrument „ja w Twoim wieku” niestety (a może stety!) już od dłuższego czasu aktulany nie jest… Kolejne pokolenie mają szczęście (albo jak kto woli nieszczęście) dorastać w zupełnie innych technologicznie czasach…:)
Ja zinwigilowana przez Rodzica poczuła się gdy ten zdobył umiejętność biegłego posługiwania się Gadu Gadu, a co za tym idzie dogłębnej analizy moich opisów na nim zamieszczanych:)
Wnioski? Trzeba czuć się dobrze z tym co się w social media pisze:)Bo jeśli samemu czujemy się z tym ok, to obecność rodziców/dzieci nie powinna w niczym przeszkadzać:)
A jak jeszcze rodzic z kolegą z pracy na Facebooku dyskutuje, to dopiero jest zabawnie