Jeremy Porter na swoim blogu Journalistics zachęca do porzucenia pisania informacji prasowych na rzecz bloga. Autor przekonuje, że nawet mała organizacja (niekoniecznie Google czy Twitter) może komunikować się bez biura prasowego, jedynie przy pomocy bloga. Świetnie, a co odróżnia post z bloga od informacji prasowej? Język? Adresat? Bo przecież nie sam news, jeśli informujemy o wprowadzeniu na rynek nowego np. produktu. W dyskusji na temat mediów społecznościowych często skupiamy się na nomenklaturze, zamiast na faktycznych zmianach. Nazwać biuro prasowe blogiem? czy zmienić styl pisania informacji prasowych? Autor pisze:
„Sure, if you’re Google or Twitter you can get your news out the door without a press release, because everyone is waiting for it. What if you’re a small organization? The same advice holds true. I know from firsthand experience.”
Czy rzeczywiście każdej małej (czy nie małej) organizacji? Autor powołuje się na przykład launchu usługi ExpertTweet. Nie dziwie się, że w przypadku takiego produktu samo blogowanie czy mikroblogowanie wystarczyło. Gdyby jednak chodziło (dziś) o zupełnie inny produkt?
Jason Fallus na swoim blogu Social Media Explorer pisze:
It’s not about waiting it out until digital natives are calling the shots. It’s about making social media drive business for your clients or companies. If you don’t, you’ll soon hear, “You’re fired”.
Dzisiaj liczy się działanie. Czy firmy, które szybko wdrażają zmiany po prostu na tym nie wygrają, zamiast czekać na best practices i case studies? Radykalne odcinanie się od popularnych dziś narzędzi komunikacji bliskie jest temu, co Marian Salzman, president, Euro RSCG Worldwide PR North America, nazywa „echo-chamber effect” (w raporcie Social Life and Social Media). Czy faktycznie wystarczy pokonać barierę 100 fanów na Facbooku (zyskując swój unikalny link), a później komunikować się z zaangażowanym konsumentami (czy na co dzień własnymi znajomymi), aby utwierdzić się w przekonaniu, że wszystko jest super. Może jednak okazać się, że działamy w niszy. I to nie ze względu na social media, ale ograniczenie się do komunikacji z najbardziej zaangażowanymi konsumentami (skądinąd słuszne).
David Jones, CEO Euro RSCG Worldwide, na corocznej konferencji Association of National Advertisers mówił o Square Marketingu™ - kiedyś prosty dialog (jeśli nie monolog) na lini marka – konsument; dziś kluczową rolę w komunikacji odgrywają pracownicy, a w dotarciu do przyszłych konsumentów trzeba uwzględnić obecnych (jakkolwiek zaangażowanych). Aby osiągnąć sukces w nowym modelu komunikacji nie trzeba dziś rezygnować ze wszystkich znanych sposób działania, trzeba jednak rozumieć nowe realia i sposób komunikacji w social media.
Reasumując, mniej o nomenklaturze, więcej o praktyce. Komunikacja zawsze się zmieniała, tyle że dynamika zmian dziś jest największa. Nie przypominam sobie artykułów na temat zastąpienia wysyłki faksowej informacji prasowych dystrybucją emailową. Może i dziś zmianę warto uznać za naturalny proces