<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>BlogERS - blog agencji PR Euro RSCG Sensors &#187; international PR</title>
	<atom:link href="http://blog.sensors.pl/tag/international-pr/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.sensors.pl</link>
	<description>Witaj na blogu agencji PR Euro RSCG Sensors. Piszemy o szeroko pojętej komunikacji, codziennych inspiracjach i naszej pracy</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 16:28:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>110 do zera – czyli demokracja wg Łukaszenki</title>
		<link>http://blog.sensors.pl/2008/09/30/110-do-zera-%e2%80%93-czyli-demokracja-wg-lukaszenki/</link>
		<comments>http://blog.sensors.pl/2008/09/30/110-do-zera-%e2%80%93-czyli-demokracja-wg-lukaszenki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 09:30:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>molbrychowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Co nowego?]]></category>
		<category><![CDATA[international PR]]></category>
		<category><![CDATA[propaganda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.sensors.pl/?p=289</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy zapominamy jakimi jesteśmy szczęściarzami. Nasz naród słynie z zamiłowania do narzekania. Nie pasują nam politycy, korki w godzinach szczytu, niskie płace i oczywiście letnie upały i zimowy chłód. Narzekamy (akurat słusznie) na PZPN, abonament telewizyjny, rosnące ceny paliwa, biurokracje i dziury w drogach. Ale zapominamy, że sam fakt, że możemy narzekać publicznie i wyrażać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszyscy zapominamy jakimi jesteśmy szczęściarzami. Nasz naród słynie z zamiłowania do narzekania. Nie pasują nam politycy, korki w godzinach szczytu, niskie płace<br />
i oczywiście letnie upały i zimowy chłód. Narzekamy (akurat słusznie) na PZPN, abonament telewizyjny, rosnące ceny paliwa, biurokracje i dziury w drogach. Ale zapominamy, że sam fakt, że możemy narzekać publicznie i wyrażać bez obaw swoje opinie werbalnie lub na piśmie to już wielka RZECZ.</p>
<p>Wczorajsze wydarzenia na Białorusi pokazały, że w XXI wieku, w kraju, który leży bądź co bądź w Europie jest możliwe fałszowanie wyników „wolnych” wyborów. I to pod okiem międzynarodowych obserwatorów. Wszyscy, którzy liczyli na to, że coś się zmieni u naszych wschodnich sąsiadów muszą przełknąć koleją gorzką pigułkę „białoruskiej demokracji”. Niestety opozycja nie zdobyła ani jednego ze 110 miejsc w parlamencie.</p>
<p>Jedyny sukces tych wyborów to efekt medialny. Opozycji udało się po raz kolejny zwrócić uwagę Zachodu na łamanie praw człowieka na Białorusi. To pokazuje jak ważnym obecnie narzędziem w walce o wolność są media, (ale także PR, który <strong><a  href="http://www.guardian.co.uk/world/2008/aug/16/georgia.russia">w konflikcie Rosja-Gruzja </a></strong>osiągnął niespotykaną skalę i stał się kolejny frontem wojny). Dzięki zagranicznym mediom Białoruś ma szansę na normalność, ale pod warunkiem, że społeczność międzynarodowa wyciągnie wnioski z dostarczonych informacji.</p>
<p>Wyniki białoruskich wyborów skomentował na swoim <strong><a  href="http://mareksiwiec.blog.onet.pl/2,ID344223788,index.html">blogu Marek Siwiec</a></strong>. Znalazło się tam następujące zdanie: „Trudno będzie przekonać kogokolwiek, że prezydent nie miał żadnego wpływu na taki, a nie inny wynik.” Ale pytanie brzmi czy Łukaszence zależy na dobrym wizerunku? Raczej nie! Rzadko kiedy zależy na nim dyktatorom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.sensors.pl/2008/09/30/110-do-zera-%e2%80%93-czyli-demokracja-wg-lukaszenki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Timing &#8211; rzecz najważniejsza</title>
		<link>http://blog.sensors.pl/2008/09/02/timing-rzecz-najwazniejsza/</link>
		<comments>http://blog.sensors.pl/2008/09/02/timing-rzecz-najwazniejsza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Sep 2008 13:08:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mmakuszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[international PR]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.sensors.pl/?p=125</guid>
		<description><![CDATA[Wiem, że tytuł tego posta to truizm. Wszyscy PRowcy wiedzą, że wysłanie informacji prasowej o 10 minut za późno czasami równa się z jej niewysłaniem. Dziś, kiedy media na świecie przebąkują o tym, że wojna w Gruzji rozegrała się w równej mierze na bolu bitwy co w gabinetach spin doctorów, sprawa timingu podawania informacji ma [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, że tytuł tego posta to truizm. Wszyscy PRowcy wiedzą, że wysłanie informacji prasowej o 10 minut za późno czasami równa się z jej niewysłaniem.</p>
<p>Dziś, kiedy media na świecie przebąkują o tym, że <strong><a  href="http://www.brief.pl/wiadomosci/in-brief/art511,nie-ma-wojny-bez-pr-u.html">wojna w Gruzji rozegrała się w równej mierze na bolu bitwy co w gabinetach spin doctorów</a></strong>, sprawa timingu podawania informacji ma znaczenie większe niż kiedykolwiek.</p>
<p>Piszę o tym dlatego, że właśnie natknąłem się na stronie głównej Onet.pl na <strong><a  href="http://plaze.onet.pl/3486,1504845,0,1,artykuly.html">przedruk artykułu z The Daily Telegraph. Tytuł: &#8222;Turyści z piekła rodem&#8221;.</a></strong> Temat: Rosyjscy turyści to chamy, a nowi Ruscy to zakała tego świata.</p>
<p>Nie wiem kiedy ten artykuł został opublikowany w Daily Telegraph. Wiem jednak na pewno, że:</p>
<ul>
<li>właśnie skończyły się wakacje, a takie teksty zazwyczaj pojawiają się przed wakacjami, albo w ich trakcie,</li>
<li>taki sam tekst można napisać o Brytyjczykach, Polakach (tak, tak!) i np. Hiszpanach (oddaję autorowi, że Brytyjczycy są faktycznie wymienieni w tekście, ale przy &#8222;rosyjskich zbrodniach&#8221;, ich pijaństwo to &#8222;pikuś&#8221;),</li>
<li>taki sam tekst można było napisać 5 lat temu, 4 lata temu, 3 lata temu i tak dalej. W zasadzie odkąd pojawiła się w Rosji dzika prywatyzacja można było pisać takie teksty w każde wakacje do woli.</li>
</ul>
<p>Mimo to, artykuł pojawił się dzisiaj, kiedy <strong><a  href="http://wiadomosci.onet.pl/1816987,12,1,1,,item.html">trwa szczyt UE</a></strong> w sprawie Gruzji. I kiedy poziom napięcia stosunków na linii zachód-Moskwa i Warszawa-Moskwa sięga zenitu.</p>
<p>Ot zbieg okoliczności:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.sensors.pl/2008/09/02/timing-rzecz-najwazniejsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Medialna fiesta &#8211; czyli jak to się robi w Hiszpanii:)</title>
		<link>http://blog.sensors.pl/2008/08/11/medialna-fiesta-czyli-jak-to-sie-robi-w-hiszpanii/</link>
		<comments>http://blog.sensors.pl/2008/08/11/medialna-fiesta-czyli-jak-to-sie-robi-w-hiszpanii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Aug 2008 13:28:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mmakuszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[igrzyska]]></category>
		<category><![CDATA[international PR]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[piłka nożna]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.sensors.pl/?p=88</guid>
		<description><![CDATA[Ania Król rozpoczęła w poprzednim poście coś co mogłoby się przerodzić w całkiem ciekawy cykl pt. &#8222;BlogERS zwiedzają ŚWIAT (mediów)&#8221;. Pozwolę sobie kontynuować wątek. Dziś opowiem trochę o tym jak wyglądają media w Hiszpanii. A wyglądają one mniej więcej tak jak każdy wieczór przeciętnego mieszkańca półwyspu iberyjskiego po godzinie 19. Znajomi, fiesta, piłka nożna, fiesta, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ania Król rozpoczęła w poprzednim poście coś co mogłoby się przerodzić w całkiem ciekawy cykl pt. &#8222;BlogERS zwiedzają ŚWIAT (mediów)&#8221;.</p>
<p>Pozwolę sobie kontynuować wątek. Dziś opowiem trochę o tym jak wyglądają media w Hiszpanii.</p>
<p>A wyglądają one mniej więcej tak jak każdy wieczór przeciętnego mieszkańca półwyspu iberyjskiego po godzinie 19.</p>
<p>Znajomi, fiesta, piłka nożna, fiesta, piłka nożna i znowu fiesta:)</p>
<p>Mieszkańcy Hiszpanii generalnie czytają niewiele. I to chyba jedyne podobieństwo między nimi a Polakami:) Na półwyspie dominują 2 dzienniki: lewicowy <a  href="http://en.wikipedia.org/wiki/El_Pa%C3%ADs"><strong>El Pais</strong></a> i prawicowy <a  href="http://pl.wikipedia.org/wiki/El_Mundo_(Hiszpania)"><strong>El Mundo</strong></a>. Nakład mają mniej więcej podobny do największych polskich dzienników. Jest też <a  href="http://en.wikipedia.org/wiki/La_Vanguardia"><strong>La Vanguardia</strong></a>, ale poza dumnymi Katalończykami nikt (z wyjątkiem PRowców:) jej raczej nie czyta. I teraz uwaga. Strony o wiadomościach z kraju i ze świata są najmniej popularne w każdym z tych 3 tytułów. Hiszpanie, bez względu na region pochodzenia, lubią czytać przede wszystkim o tym co się dzieje:</p>
<ul>
<li>w ich mieście (imprezy, restauracje itd.) i u ich sąsiada:)</li>
<li>w Realu Madryt,</li>
<li>w FC Barcelona,</li>
<li>w regionalnym klubie piłkarskim</li>
<li>u Fernando Alonso</li>
<li>i ostatnio u Rafaela Nadala.</li>
</ul>
<p>Dlatego zarówno El Mundo jak i El Pais mają bardzo ciekawe dodatki regionalne i masę stron sportowych. Cała reszta to dla czytelnika &#8222;zbędna narośl&#8221;. Raczej nieczytana.</p>
<p><strong>W Hiszpanii na pierwszych stronach gazet dominują raczej sportowcy, rzadziej politycy. Oto gwiazdy ostatnich tygodni &#8211; od lewej: Pep Guardiola &#8211; trener FC Barcelona, Bernd Schuster &#8211; trener Realu Madryt, Fernando Alonso &#8211; gwiazda Formuły 1:</strong></p>
<p><img class="alignnone" src="http://blog.sensors.pl/wp-content/uploads/2008/08/pep_guardiola.jpg" alt="Josep Guardiola, trener FC Barcelony" width="112" height="152" /><img class="alignnone" src="http://blog.sensors.pl/wp-content/uploads/2008/08/389px-bernd_schuster_2007.jpg" alt="" width="98" height="152" /><img class="alignnone" src="http://blog.sensors.pl/wp-content/uploads/2008/08/f1_kierowcy_2008_fernando_alonso_470.jpeg" alt="" width="254" height="151" /></p>
<p><strong>(weźcie pod uwagę, że jeszcze nie rozpoczął się sezon piłkarski w Hiszpanii!).</strong></p>
<p>Co ciekawe, Hiszpanie nie bardzo lubią plotki. Stąd popularność dzienników i magazynów kolorowych jest tam (z tego co słyszałem i obserwowałem) dosyć znikoma.</p>
<p>Jeśli chodzi o telewizję, to fiesta trwa w niej od rana do nocy. Zaczyna się od porannych gier z telewidzami a&#8217;la krzyżówka-łamigłówka. Potem przez praktycznie cały dzień mamy teleturnieje i zabawy z publicznością. Wieczór różni się od dnia tym, że zabawy z publicznością są jeszcze bardziej &#8222;zakręcone&#8221;, a prowadzące panie są jeszcze skąpiej ubrane. Od czasu do czasu pojawi się na antenie jakaś <em>corrida</em>. A późnym wieczorem jest czas na <em>el partido</em>. Hiszpanie zasiadają w restauracjach i podczas wygrzebywania krewetek ze skorupek i popijania sangrii, oglądają każdy mecz, który akurat jest w TV. Czy to gra Real, czy Barcelona, czy nawet jacyś bliżej nieznani drugoligowcy. Interesuje ich każdy program, w którym główną rolę gra zielona trawa, 22 biegających po niej facetów i skórzana piłka.</p>
<p>Następnego dnia, po meczu i po fieście, Hiszpanie kupują Marcę i/albo As (dwa duże dzienniki sportowe) i czytają relacje&#8230; z meczów które widzieli minionego wieczoru. Sam zaczytywałem się w tych dwóch dziennikach, ponieważ założę się o każde pieniądze, że sportowi dziennikarze w Hiszpanii należą do najlepszych na świecie. Ich relacje przepełnione są pasją do każdej dyscypliny, o której przyjdzie im pisać (czytałem jednostronicowy artykuł w całoromści poświęcony temu jaki ból towarzyszy dziennikarzowi i kibicom Realu po kontuzji Wesleya Sneijdera!). Naprawdę smutno mi się zrobiło kiedy po przyjeździe do Polski wziąłem do ręki jeden z naszych dzienników sportowych i zagłębiłem się w morze jadu, goryczy i narzekań na polskich sportowców (piłkarzy w szczególności). Przy takiej mobilizacji ze strony opinii publicznej przestaje dziwić brak medali na IO.</p>
<p>P.S. Jedyna wzmianka jaką znalazłem o Polsce w Hiszpańskich mediach dotyczyła oczywiście Wisły Kraków, która już w tym tygodniu gra o Ligę Mistrzów z wielką Barceloną. O dziwo prasa Polska cały czas pisze, że Wisła musi liczyć na cud porównywalny co najmniej z zamianą wody w wino. Tymczasem As pisał, że Wisła to bardzo trudny przeciwnik, którego ogromnym atutem jest własne boisko i kibice, potrafiący gościom zgotować prawdziwe piekło. I z tym drobnym niedopowiedzeniem pozostawiam Cię drogi czytelniku:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.sensors.pl/2008/08/11/medialna-fiesta-czyli-jak-to-sie-robi-w-hiszpanii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łzy Podolskiego = reklama dla Polski</title>
		<link>http://blog.sensors.pl/2008/06/11/lzy-podolskiego-reklama-dla-polski/</link>
		<comments>http://blog.sensors.pl/2008/06/11/lzy-podolskiego-reklama-dla-polski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 09:52:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mmakuszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[international PR]]></category>
		<category><![CDATA[marketing sportowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sensors.test.d1.pl/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Widzę tylko jeden pozytyw w naszej przegranej z Niemcami. Są nim najsmutniejsze gole i łzy Łukasza Podolskiego. Chłopaka, który chciał grać dla Polski, a którego &#8222;Polska myśl szkoleniowa*&#8221; nie chciała. To nieszczęście kibiców może być błogosławieństwem dla wizerunku Polski i Polaków na świecie. Bo czy łzy Poldiego nie mówią: &#8222;To jest fajny kraj i kocham [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Widzę tylko jeden pozytyw w naszej przegranej z Niemcami. Są nim najsmutniejsze <strong><a  href="http://www.sportowefakty.pl/euro2008/2008/06/10/polskie-serce-podolskiego/">gole</a></strong> i łzy Łukasza Podolskiego. Chłopaka, który chciał grać dla Polski, a którego &#8222;Polska myśl szkoleniowa*&#8221; nie chciała.</p>
<p>To nieszczęście kibiców może być błogosławieństwem dla wizerunku Polski i Polaków na świecie. Bo czy łzy Poldiego nie mówią: &#8222;To jest fajny kraj i kocham go więc mi go szkoda&#8221;?</p>
<p>Dlatego proponuję następującą kreację do kolejnych reklam Polski:</p>
<p style="text-align: center;">Headline: <strong>&#8222;Zapłaczesz kiedy wyjedziesz&#8221;</strong></p>
<p style="text-align: center;">Visual:</p>
<p style="text-align: center;"><a  href="http://sensors.test.d1.pl/wp-content/uploads/2008/06/poldi2.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-19" title="poldi2"><img class="size-medium wp-image-22 aligncenter" style="border: 0px solid #ffffff; padding-right: 8px;" title="poldi2" src="http://sensors.test.d1.pl/wp-content/uploads/2008/06/poldi2-222x300.jpg" alt="Poldi" width="222" height="300" /></a></p>
<p>* &#8211; definicji terminu &#8222;Polska myśl szkoleniowa&#8221; nie znajdziesz ani w google ani w wikipedii.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.sensors.pl/2008/06/11/lzy-podolskiego-reklama-dla-polski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

